Kraje bałtyckie – statystyki wyprawy

Podsumowanie rajdu rowerowego po krajach bałtyckich

Tym postem kończymy naszą relację z wyprawy po krajach bałtyckich. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście mini poradników turystycznych, które przygotowaliśmy na podstawie naszych wrażeń i doświadczeń z tegorocznej wakacyjnej podróży, zachęcamy do ich lektury. Znajdziecie w  nich między innymi pomysły na zwiedzanie Wilna, Rygi i Tallina. A teraz nadszedł czas na podsumowanie podróży i ostateczne wnioski. Przeczytajcie uważnie i sami pomyślcie, czy nie chcecie przeżyć podobnej przygody (bo warto). A nieco niżej, znajdziecie także trochę liczbowych statystyk z naszej wyprawy.

Gdzieś na litewskiej prowincji

Gdzieś na litewskiej prowincji

Dla kogo taki rajd?

Często to powtarzamy, ale dla każdego, kto umie jeździć rowerem i nie boi się niewygód podróżowania. W odróżnieniu od Islandii, która ze względu na swoją „dzikość” wymaga dłuższego przygotowania, rajd po krajach bałtyckich jest świetną opcja na rozpoczęcie przygody na rowerze. Nie trzeba mieć świetnej kondycji ani wypasionego sprzętu. Najważniejsze, co trzeba zrobić to wcześniej przygotować trasę, zabrać mapy i wiedzieć, co chcemy pozwiedzać. Warto też wstępnie oszacować postoje na noclegi i zabrać trochę prowiantu. Ze względu na niewysokie ceny, kraje bałtyckie są również przyjazne dla naszych portfeli. Choć ogólnie rzecz biorąc podróżowanie rowerem należy do najtańszych form przemieszczania się po świecie.

Najciekawsze walory podróży

Rajd po krajach bałtyckich łączył w sobie zwiedzanie trzech europejskich stolic i odkrywanie nieznanych zakątków trzech niewielkich krajów na północy kontynentu. Z pewnością do najciekawszych przeżyć należały wizyty w Wilnie, Rydze i Tallinnie oraz poznawanie ich historii i podziwianie zabytków. Jednak z drugiej strony, poza wielkimi miastami mogliśmy doświadczyć również wiejskiego i małomiasteczkowego życia, zobaczyć jak wygląda prowincja i nieturystyczne regiony. Ten drugi aspekt pozwolił nam pełniej spojrzeć na trzy bałtyckie państwa i  być może lepiej je zrozumieć.

Uliczki Tallinna

Czego żałujemy?

Rzadko, a w zasadzie nigdy nie jest tak, że wszystko co zaplanowaliśmy uda nam się w podróży zrealizować. Podczas tej wyprawy chcieliśmy spędzić więcej czasu w Estonii, nie tylko w samym Tallinnie, ale i w innych, bardziej zielonych regionach. Nie udało nam się też zwiedzić wszystkich punktów na Łotwie, w parku narodowym Gauja. Przeprawa przez piaszczyste drogi zabrała nam więcej czasu niż przypuszczaliśmy, przez co ominęło nas kilka ciekawych zamków. Wróciliśmy więc do domu z odrobiną niedosytu, co jednak nie jest negatywnym uczuciem. Dzięki temu wiemy, że mamy jeszcze po co wracać na północ i że odwiedzony przez nas region ma więcej do zaoferowania niż mogliśmy przypuszczać!

Statystyki – wyprawa kraje bałtyckie

A teraz garść obiecanych statystyk, które w pigułce podsumują wyprawę:

  • Liczba uczestników: 2 osoby (+ 1 pluszowy dzik)
  • Liczba przejechanych kilometrów: ok. 1070
  • Czas trwania rajdu: 15 dni ( w tym 14 dni jazdy rowerem)
  • Średni kilometraż na dzień: 90 km
  • Najdłuższy dystans na 1 dzień: 123 km
  • Liczba przebitych dętek: 5
  • Noclegi na dziko: 6 
  • Noclegi na kempingach: 8
  • Waga bagażu na 1 rower: ok 35 kg
  • Liczba deszczowych dni: 4
  • Liczba spotkanych niedźwiedzi: 0

Jak widzicie, mieliśmy całkiem sporo szczęścia do pogody, nieco mniej do rowerowych awarii i już wcale do spotykania dzikich zwierząt, takich jak niedźwiedzie. 😉 Ale tego akurat nie żałowaliśmy!

Pałac w Jełgawie

You may also like...

2 komentarze

  1. KulturalnieSceptyczny pisze:

    14 dni jazdy, przebyta droga dziennie (srednio) 90km. Podany dystans calkowity 1070km. Hmmm, cos mi sie tu nie zgadza :/
    14 x 90km = 1260km.
    1260km / 1070km który dystans jest prawdziwy? Ewentualnie jesli dystans jest prawdziwy…
    1070km ÷ 14 = 76, 43km
    76,43km / 90km ktory średni dystans dzienny jest prawdziwy?

    • Planeta Dzika pisze:

      Trudno się nie zgodzić, że z obliczenia średniej arytmetycznej wychodzą inne wyniki. Rozbieżność bierze się stąd że podczas pobytów w miastach również przemieszczaliśmy się na rowerach (co wliczone jest do całkowitego dystansu), choć dni te traktowaliśmy jako „dni zero”, czyli bez jazdy. Kiedy zaś byliśmy w drodze robiliśmy te plus/minus 90 km. Nie wiem, czy moje wyjaśnienia są klarowne. W każdym razie matematyka nie do końca jest w stanie odzwierciedlić podróże rowerem, choć staraliśmy się ją jakoś do tego podciągnąć.

Inline
Inline