Nietypowe i nieznane atrakcje Litwy

Mniej znana Litwa

W dzisiejszym artykule uwagę Czytelnika kierujemy na mniej lub wcale nie znane atrakcje Litwy. W czasie podróży mieliśmy idealną okazję, by zapuścić się w jej mniej turystyczne strony, gdyż przeciwnie do większości turystów w trasie Litwa-Łotwa-Estonia nie obraliśmy drogi na północ wzdłuż wybrzeża Bałtyku, a przecięliśmy kraj przez sam jego środek. Wynikało to głównie z decyzji o odwiedzeniu Wilna, którego położenie w odniesieniu do innych bałtyckich stolic jest raczej niefortunne. Chcąc je zwiedzić trzeba obrać kierunek na wschód, a potem dopiero ruszać ku północy.

Przez las
Przez las

Tak też uczyniliśmy i co za tym idzie odkryliśmy te mniej turystyczne oblicze Litwy. Kraj to niewielki, z trzema milionami mieszkańców i powierzchnią porównywalną do wielkości podwojonego województwa mazowieckiego, nie za bogaty, w większości rolniczy. Ludzie żyją tam spokojnie, choć jak wszędzie, ciągną do dużych miast, przez co wsie pustoszeją. Nie trzeba się naszukać, by znaleźć opuszczone drewniane chatki, porzucone gospodarstwa, zdziczałe sady. Momentami zdawało nam się, że przejeżdżamy przez wioski widmo, które pragną zapaść wieczne zapomnienie, ale wciąż jakieś pojedyncze zagubione jednostki wszelkimi siłami ciągną je ku życiu.

Kiedy czas się zatrzyma
Kiedy czas się zatrzyma

Off road w naszym wydaniu

Podobały nam się te niechciane osady. Chętnie przystawaliśmy by upamiętnić na fotografii co ładniejszą chatkę, bądź poczęstować się dojrzewającymi mirabelkami, których od lat nikt nie zbierał. Cieszyliśmy się ciszą i pustymi drogami. Choć te drugie nie zawsze były powodem do radości. Gdy tylko zdarzyło nam się zjechać w poboczną drożynę, asfalt ustępował miejsca złej jakości szutrowi i piachowi. Rozjechany przez traktory, nierówny i usiany dziurami spowalniał naszą jazdę a wyboje i nierówności powodowały, że trzęśliśmy się na rowerach jak w febrze. Nie mniej czerpaliśmy na swój sposób radość z trawersu przez litewską prowincję. Cieszyliśmy się słońcem, bliskością natury i czasem, który mieliśmy tylko dla siebie.

Szutrowa droga daje czasem w kość
Szutrowa droga daje czasem w kość

Spotkania z przeszłością

Kiedy wyjechaliśmy z Wilna nasyceni jego wdziękiem i spokojem nie spodziewaliśmy się większych atrakcji na terenie Litwy. I choć nic nie przyćmiło zabytków i urokliwych uliczek miasta Mickiewicza, jednak odkryliśmy po drodze kilka turystycznych perełek, wartych wspomnienia. Na pewno należy do nich przejazd przez park krajobrazowy Neris. Choć narzekaliśmy na piaszczyste drogi i liczne podjazdy, mogliśmy nacieszyć się soczystą zielenią lasu i zwiedzić lokalne zabytki, takie jak polski drewniany kościółek.

Kościółek spotkany przy drodze
Kościółek spotkany przy drodze

Jadąc dalej na północ, koniecznie trzeba zatrzymać się w Kernave (Kiernów) i zwiedzić park historyczno-archeologiczny. Miasto niegdyś było stolicą Litwy, a dziś nazywane jest „litewską Troją” ze względu na odkryte na jego terenach grodziska pochodzące aż z późnego paleolitu, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Akurat dotarliśmy do Kiernowa w świąteczny dzień 15 sierpnia i zwiedzanie parku archeologicznego było darmowe. Mogliśmy zobaczyć malownicze kurhany i prototyp osady z czasów przedchrześcijańskich.

"Litewska Troja"
„Litewska Troja”

Małomiasteczkowe życie

Małe miasta też mogą być interesujące, a nawet bardziej niż wielkie stare metropolie, o których każdy słyszał. Na Litwie wiele jest takich miasteczek, o ciekawej historii i niecodziennych atrakcjach. W Anykščiai (Onikszty) na przykład wspiąć się można na najwyższą na Litwie wieżę kościelną i pospacerować w koronie drzew na wysokości 21 m (czego nie zrobiliśmy, a teraz trochę żałujemy). Dla dzieci atrakcją będzie zabawa w labiryncie z żywopłotu i wizyta w odwróconym domku.

Najwyższa wieża kościelna na Litwie
Najwyższa wieża kościelna na Litwie

Dla nas jednak najciekawszymi doznaniami były po prostu obserwacje lokalnego życia: zakupy w sklepie, czasem krótkie wymiany zdań z zaciekawionymi nami tubylcami. W pamięci został nam także przystanek w jednej z malutkich mieścinek, gdzie zjedliśmy najlepsze lody śmietankowe w tym roku. A do tego zobaczyliśmy wystawę starych fotografii zorganizowaną na rynku z okazji zbliżającego się 100-lecia istnienia państwa litewskiego.

Wioskowa wystawa fotografii
Wioskowa wystawa fotografii

Litewska prowincja potwierdziła wyznawaną przez nas zasadę, że najlepsze rzeczy w podróży czekają cię poza utartymi szlakami i top atrakcjami stolic. Powyższe lokalne atrakcje Litwy bardziej pozwoliły nam poznać charakter i kulturę kraju. Mogliśmy zobaczyć prawdziwą autentyczną Litwę, a nie tę sprzedawaną w punktach turystycznych. Nie zawsze piękną i idealną, ale swojską i inspirującą.

You may also like...

Inline
Inline