Dlaczego nie jeździmy na rowerze ultralekko?

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. Tomek pisze:

    “Weekend na rowerze w wersji light może być fajna przygodą i być może sami kiedyś wypróbujemy taką formę krótkich podróży” – POLECAM, ja ze znajomymi podróżujemy od lat na ciężko po Europie. W ubiegłym roku spróbowałem light&fast na weekend – nowa i zupełnie inna radość z jazdy i obcowania z naturą. Co prawda nie ma gdzie piwka na wieczór przy ognisku zabrać, ale ten kilometr czy dwa udawało się je w ręku przetransportować 🙂 Oczywiście dłuższe wypady tylko z sakwami, chyba że są to Bałkany i ciepłe ubrania są zbędne 🙂

  2. Greg pisze:

    To chyba nie trzeba się tłumaczyć, każdy jeździ tak jak lubi. Ja nawet wozilem obciążniki od sztangi w sakwach bo tak chciałem ?. Pozdrowienia dla rowerowej braci

  3. biru pisze:

    Bikepacking niczego nie wyklucza, a pozwala na bardzo wiele. To filozofia która wymusza na nas szukanie rozwiązań niekonwencjonalnych, z tego co mamy. Nie ma zastosowania tylko w krótkich wyprawach. Wręcz przeciwnie.
    Przejechałem na lekko przez Alpy i Europę i ani przez chwilę nie miałem w głowie myśli, by zamienić to na tradycyjne sakwy.

  4. Każdy ma swój sposób na podróżowanie i każdy w zasadzie będzie dobry. Ja nie znoszę plecaka (wiele lat tak jeździłem i w końcu zamieniłem go na torbę pod ramę), ale jeżeli komuś jest tak wygodnie, to czemu nie. To samo tyczy się sakw, bikepackingu, ultrabikepackingu itd.

    No właśnie, ultrabikepacking… bo mam wrażenie, że to o nim myśleliście, pisząc ten tekst. Bo można założyć tobołki (na sztycę, pod ramę i na kierownicę), które dadzą spokojnie prawie 40 litrów pojemności, czyli tyle ile komplet sakw. A można jeszcze dołożyć małe tobołki na widelec. I zmieści się namiot czy śpiwór (zwłaszcza gdy teraz fajny i ciepły śpiwór może być malutki i ważyć 600 gramów).

    Nie twierdzę, że jest to tak wygodne jak dobre sakwy, niemniej da się ogarnąć dłuższy wyjazd bez sakw, wszystko kwestią chęci. I w internecie na pewno jest sporo tutoriali jak zabrać maksymalnie dużo w bikepackingowe torby, jeżeli ktoś chce zmniejszyć szerokość roweru, równomiernie rozłożyć ciężar i wyeliminować sztywne połączenia z bagażem – bo to o to głównie chodzi w bikepackingu 🙂

  5. “Jeździmy trekkingowo, na wielodniowe wyprawy, a nasze podróże mają charakter turystyczny, nie sportowy”. Właściwie to zdanie mówi wszystko i można by było zakończyć całą dyskusję…

  6. Jaana pisze:

    Popieram, my z mężem włóczymy się po świecie w podobny sposób ?

  7. PrzeMo324 pisze:

    Jak mam do rozważenia nocleg w hotelu albo dodatkowe dni podróży wybór jest prosty 🙂
    Poza tym nie bardzo sobie wyobrażam turystyczne podróżowanie (zwłaszcza w obcym kraju, na mało uczęszczanych szlakach które preferuję) bez potrzebnych sprzętów. Na pierwszą wyprawę wziąłem za dużo, z czasem zacząłem zabierać mniej, ale nadal jest to łącznie nawet kilkanaście kilogramów. Bo trzeba mieć co najmniej 2 komplety strojów rowerowych, trzeba miec namiot, coś do gotowania, podstawowe narzędzia, dętkę, coś na deszcz i coś na chłód. Jeśli ktoś ma zaplanowaną trasę i jedzie od hotelu do hotelu w cywilizowanym miejscy gdzie w razie awarii moze wezwać pomoc to ok, ale na odludziu gdzie jest najpiękniej.. no raczej ciężko. Poza tym jak sami autorzy wspomnieli, biwakowanie jest jedną z najważniejszych części podróżowania rowerem. Czyni je jakoś “Pełnym”. Kto pierwszy raz spróbuje będzie wiedział o co chodzi 😉 a kto spróbuje nocowac na dziko lub u gospodarzy (najlepiej w odległej dla nas częsci Polski albo w innnym kraju, kulturze) to już w ogóle na maxa poczuje jak piękne jest poznwawanie świata w ten sposób. A dzienny dystans… kogo to interesuje???

    • Cieszymy się, że podzielasz nasze poglądy rowerowo-podróżne. W Twoim komentarzu zawiera się sedno naszej idei podróżowania i misji tego bloga. 🙂

  8. ja pisze:

    Dorośniecie i do tego, tylko skrzętnie po każdym wyjeździe notujcie czego nie użyliście i nie bierzcie tego już na następny 😉

    • Leszek pisze:

      Podejście bez sensu! Jeśli nie przebiłem dętki, to znaczy że następnym razem mam jej nie brać? Jeśli nie padało to znaczy, że następnym razem mam nie zabrać peleryny przeciwdeszczowej? Większość zabieranego sprzętu wynika z niepewności warunków, miejsc i zdarzeń. Jak się trafi noc +20 to nawet i na ławce można się przespać, czy to ma oznaczać, że cały zestaw noclegowy brany był na próżno? Oczywiście, że nie, równie dobrze mogło tej nocy lać jak z cebra, hulać wiatrem a temperatura spaść do kilku stopni celsjusza, nawet pomimo świetnych prognóz pogody.

  9. Piotr pisze:

    Stare powiedzenie mojej śp. Mamy mówi ,, kto ze sobą wozi nikogo nie prosi ” Pozdrawiam i dziękuję za ciekawe artykuły .

  10. Olga pisze:

    Bardzo rozsądna i rzeczowa odpowiedź! I mówię to ja, która najchętniej podróżuje rowerem tylko z plecakiem. Jechałam 11 dni przez Green Velo z sakwami i namiotem (bez kuchenki), więc liznęłam i tej formy podróżowania. Ale wszystko, co opisaliście, jest prawdą: podrózowanie na lekko bez opcji biwaku znacznie podnosi koszty – dla pojedynczych podróżników jak ja, paradoksalnie jeszcze bardziej niż dla pary lub grupy – i wymusza na mnie planowanie dostępu do sklepów przynajmniej raz dziennie. W podróżowaniu po Polsce nie ma z tym problemu oczywiście, ale dłuższe wyjazdy rowerowe za granicą zupełnie inaczej już będą się kalkulowały. Chociaż sama pewnie nie wrócę do sakw, to mimo to po tym wpisie czuję się zupełnie przekonana, że doskonale wiecie, co robicie 🙂

    • Dziękujemy za miły i rzeczowy komentarz. Życzymy wielu rowerowych (i nie tylko) podróży. A jeśli najdzie Cię kiedyś ochota na wycieczki z sakwami, polecamy nasze porady dla sakwiarzy. 🙂