10 mitów o dojeżdżaniu do pracy i szkoły rowerem

You may also like...

6 komentarzy

  1. Tedi pisze:

    Problemem nie jest rower. Problem stanowi brak ścieżek pieszo-rowerowych na ruchliwych przedmieściach.

  2. Iwona pisze:

    Problemem jest brak miejsca pod pracą na zostawienie roweru :/

  3. dziordzio pisze:

    @PlanetaDzika
    Co do ceny – pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Poniżesz 1500 ciężko coś przyzwoitego kupić.
    Ja poszedłem w używaną Meridę za 1600zł. Bez amortyzatorów, z węglowym widelcem.
    Wymieniłem 2×10 na 1×10 (+250zł). Polecam każdemu.
    Co do stroju zależy jak szybko jedziesz.
    Jeśli poniżej 15km/h – strój w zasadzie dowolny, jak na co dzień.
    I wtedy nie musisz się przebierać , chyba że masz pod górkę do pracy 🙂
    W zimie dobre rękawiczki i kominiarka.
    Dojeżdżałem do niedawna 9.5 km, teraz od pół roku 4.5km.
    W każdym wariancie drzwi-drzwi lekko szybciej niż komunikacją (Wawa)

  4. Ola pisze:

    Z rowerami miejskimi może być jeden problem – często mi się zdarzało, że nie było żadnego na stacji. Niestety w mam za małe mieszkanie na trzymanie w nim roweru, więc postawiła na inny środek transportu – hulajnogę. Świetnie się sprawdza na kilkukilometrowych dystansach, a gdy zajdzie taka potrzeba to wystarczy ją złożyć i wziąć ze sobą. Także polecam każdemu z problemem braku miejsca na rower.
    Poza tym, jednym z najlepszych argumentów za rowerem bądź hulajnogą jest satysfakcja, z jaką możesz wyprzedzić stojące w korku autobusy i samochody. To dodaje sporo energii z rana.

  5. borubar pisze:

    #1 – to zależy co uważamy za drogi sprzęt.
    Ceny rowerów które są wystarczająco trwałe i wygodne na codzienne wyjazdy zaczynają się od 1500zł (można kupić nieco taniej za 1300 ale trzeba się wtedy liczyć z wymianą kilku części i wyjdzie na to samo) i na dojazdy raczej należy szukać rower trekingowego a nie miejskiego.
    Tańszy rower będzie albo niewygodny co skutecznie zniechęci do jady albo rozleci się po kilku miesiącach (albo jedno i drugie).

    Oświetlenie które potrzebne będzie od końca października do końca lutego – dodatkowe 150zł (zwykła latarka zamontowana na kierownicy do nocnej jazdy słabo się nadaje albo nie oświetla dość dobrze albo oślepia innych) .
    Kurtka pozwalająca na jazdę gdy temp spada poniżej 5st około 100zł (zwykła zimowa kurtka się nie nada), rękawiczki 30-50, okulary 20, kask zimowy (od 60zł gdy trafimy na promocję do jakiś 100-200zł gdy promocji nie ma), letni podobnie – ale latem kask nie jest absolutnie konieczny, za to zima bez ciepłego kasku i okularów odmrozicie sobie głowę.
    Reszta ubioru może być zwyczajna jaką się już posiada (np t-sirt, spodnie od dresu latem krótkie spodenki, jesienią jakiś lekki polar albo bluza).

    Dla niektórych może nie jest to dużo – ale dla innych to co wymieniłem to już jest dużo drogiego sprzętu.

    #10 – jazda rowerem istotnie jest bardziej niebezpieczna niż samochodem, większość wypadków to są jakieś drobiazgi – typu ktoś bez rozglądania się skręci w lewo i zajedzie drogę drugiemu jadącemu z naprzeciwka, bezmyślnie cofnie uderzając w tego kto zatrzymał się za nim, wysiadając otworzy drzwi przed nosem drugiej osobie.
    W przypadku samochodu jest drobna stłuczka, do wymiany zderzak, błotnik do wyklepania – trochę to kosztuje ale nikomu z ludzi nie dzieje się krzywda. W przypadku jazdy na rowerze straty materiale może są mniejsze ale obrywa człowiek – a dla wielu ludzi zdrowie ma większe znaczenie niż kawałek pogiętej blachy.
    Mnie osobiście to nie rusza, życie nie jest tylko po to aby przeżyć je całe w bezpieczeństwie, trochę zabawy o przyjemności też trzeba mieć , no ale nie zmienia to faktu że zagrożenie istnieje. A poza tym jakoś zawsze mam szczęście tak wylądować aby niczego poważnego sobie nie zrobić a wszelkie stłuczenia czy otarcia szybko się na mnie goją.

    • Planeta Dzika pisze:

      Co do punktu #1, nie możemy się zgodzić. Absolutnie nie ma potrzeby kupowania roweru z przedziału +1500 zł, aby dobrze i wygodnie dojeżdżać do pracy. Z powodzeniem można zainwestować w tańszy model lub rower używany, byle tylko rozmiar pasował do gabarytów użytkownika. A jeśli poszczególne komponenty roweru nie spełniają twoich wymagań, to po prostu wymieniasz je,co nie generuje aż tak dużych kosztów. Poza tym nie ma gwarancji, że drogi rower będzie wygodny. Nic bardziej mylnego!
      Jeśli zaś chodzi o odzież – powiem Ci, że poza wyprawami rowerowymi NIE używam rowerowej odzieży. A już na pewno nie ubieram jej na dojazdy do pracy. (Gwoli ścisłości – dojeżdżam codziennie 7,5 km w jedną stronę). I owszem, zwykła kurtka sportowa bądź nie wystarczy. Ocieplany kask – brzmi dobrze, ale nie jest mi potrzebny do szczęścia. W zimie zakładam na głowę polarowy komin i zwykły kask i tak ruszam w drogę. W okularach jeżdżę, fakt, ale tych korekcyjnych, bo mam słaby wzrok 😀
      Tak więc na własnym przykładzie potwierdzam, że drogie/dedykowane ubrania rowerowe są całkowicie zbędne w codziennych dojazdach. Jeżdżę tak, bez tych gadżetów, od lat czterech i jeszcze sobie nic nie odmroziłam i prawie nigdy nie choruję. 🙂