Rowerowe tematy tabu – o czym nigdy nie mówią rowerowi podróżnicy

You may also like...

10 komentarzy

  1. Romal pisze:

    Dziwny artykuł. Wszystkie sześć punktów na wyprawach może się wydarzyć. Wszystkich doświadczyłem. Miałem załamania, wkurzających towarzyszy, śmierdziałem i łamałem przepisy. O wszystkim szczerze pisałem w swoich relacjach. Otwarcie pisałem, które miejsca mnie zachwyciły, a które po prostu były nudne czy nużące. Tylko ja nie boję się o tym mówić? Inni naprawdę omijają te tematy w swoich opowieściach? Jakoś w to nie wierzę, bo czytając inne relacje też na takie wyznania trafiam.

  2. joanna pisze:

    ale Wszystkich zabolał problem higieny……………,to nie wstyd śmierdzieć po całym dniu wyczerpującej jazdy,to nie wstyd przyznać się ,że faktycznie nudno i długo,na każdej wycieczce zdarzają sie kłótnie,niesnaski,a kryzysy świadczą o naszej chęci i uporowi,nie wiem po co poruszać ten temat

  3. Witam, artykuł w 100% trafiony i ciekawy. Osobiście doświadczyłem wszystkich wypisanych tutaj punktów podczas wypraw rowerowych. Prawdą jest, że we większości relacji z rowerowych wyjazdów te punkty są bardzo często pomijane i słysząc lub czytając różne teksty zastanawiamy się jak to jest, albo co z nami jest nie tak, że wszystkim idzie ta jazda, a u nas niestety pojawiają się również te gorsze aspekty podróżowania, można się czasem zniechęcić czytając te wszystkie piękne relacje. A tym czasem prawda jest taka, że w każdym wyjeździe mógł pojawić się gorszy dzień, kłótnie, zniechęcenie lub zawód. Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    Damian Glibowski

  4. Transatlantyk pisze:

    Wyssane z palca. Dużo kilometrów przejechałem rowerem po Polsce i Europie, po górach i nizinach. Trudy podróży znoszę ze zrozumieniem i “godnościom osobistom”. Czasem nie ma się gdzie umyć, czasem jest głodnawo, zmęczenie i góry jest czymś czego szukam w rowerowych włóczęga, a pojęcie nudy jest mi obce po prostu. Zawsze mają co robić oczy, uszy, zawsze jest o czym myśleć.
    Fakt, nie upowszechniam informacji o ew. Konfliktach ze współtowarzyszami. Takie rzeczy to w zainteresowanym gronie.
    Ktoś, kto pisał powyższy tekst powinien więcej jeździć autem lub koleją.
    Transatlantyk.

    • Planeta Dzika pisze:

      Nie wyssane, tylko wymyślone, nie z palca, lecz z głowy. To raz 🙂
      Dwa – zachęcam do czytania ze zrozumieniem. Piszemy o tematach tabu, dotyczących wielu podróżników, nie zaś o naszym stylu podróżowania. Wpisem tym chcemy pokazać, że podróżowanie rowerem ma też drugą stronę i nie znaczy to, że ona przeważa w rowerowej codzienności. Ale wypierać się jej nie będę.

      I na koniec: Nie rozumiem, czemu mielibyśmy jeździć więcej koleją? My kochamy rower i nim będziemy nadal podróżować.

      Pozdrawiamy i życzymy samych pięknych chwil na rowerze!

  5. Andriu50 pisze:

    Witam mam za sobą kilka dużych wypraw rowerowych i nie zdarzyło mi się smierdzieć, więc tego typu dywagacje są nie na miejscu to kwestia kultury osobistej. Napewno są w takich wyprapache chwile zwątpienia ale cel jest na wyciągnięcie ręki i to motywuje.Pozdrawiam serdecznie wszystkich sakwiarzy.

    • Planeta Dzika pisze:

      Andriu50, fakt, że czasem się nie wykąpiemy po całym dniu jazdy, bo po prostu nocować przyszło nam na pustkowiu, nie oznacza, że nie mamy kultury osobistej. Wypraszamy sobie takie bezpodstawne i chamskie oskarżenia.

      Jak już, można pod dyskusję poddać kwestię higieny – zgoda. Mimo trudów podróży i częstego braku środków sanitarnych, ZAWSZE robimy wszystko, by się odświeżyć. Nawet jeśli polega to na użyciu mokrych chusteczek.
      Pozdrawiamy i życzymy samych czystych podróży!

  1. 27 stycznia 2019

    […] Nasz poprzedni wpis, w którym rozprawialiśmy się z niektórymi tematami tabu w rowerowym świecie spotkał się z wielkim zainteresowaniem. Często odnosiliście się do poruszanych w poście kwestii, czasem potwierdzając nasze opinie, czasem je negując. Cieszy nas, że wchodzicie z nami w dialog, nawet jeśli macie zupełnie inne przekonania. O to chodzi w dyskusji. […]